........attendi qualche secondo.

#adessonews solo agevolazioni personali e aziendali.

per le ricerche su Google, inserisci prima delle parole di ricerca:

#adessonews

Siamo operativi in tutta Italia

 

Innowacje i nowe technologie. Jak odpowiadają na potrzeby konsumentów? #adessonewsitalia

Podczas FRSiH 2022 panel “Foodtech i Retailtech – innowacje i strat-upy zmieniają obraz rynku” zdominowały rozmowy o tym, jak nowe technologie odpowiadają na potrzeby współczesnego konsumenta – ktorymi są lokalność, szybkość i wygodę zakupów.

Trendy konsumenckie oraz innowacje i nowe technologie jako odpowiedź na nie/fot. PTWP

 “Foodtech i Retailtech – innowacje i strat-upy zmieniają obraz rynku” – pełna relacja panelu

Od kilku edycji Forum Rynku Spożywczego i Handlu, panel dot. innowacyjności sektorów o których debatujemy co roku przez 2 dni, wpisał się na listę tematów obowiązkowych. Słowo innowacja w kontekście branży spożywczej i handlowej jest odmieniane przez wszystkie przypadki – i to mimo wyzwań w postaci pandemii, galopującej inflacji i wyzwań kosztowych oraz skomplikowanej sytuacji geopolitycznej.

O tym jak zaangażować konsumenta by akceptował innowacje, czy kryzys i wyzwania są dla branży szansą mówili w rozmowie rozpoczynającej panel  “Foodtech i Retailtech – innowacje i strat-upy zmieniają obraz rynku” , w ramach Forum Rynku Spożywczego i Handlu, Milda Kraużlis, kierownik Regionalnego Programu Innowacji EIT FoodKrzysztof Klincewicz, kierownik projektu Consumer Engagement Labs, prof. Wydziału Zarządzania UW. 

– Innowacja zawsze na początku jest w sytuacji niszowej, gdzie koszty produkcji są wysokie – mówiła Milda Kraużlis. – Skalowanie produkcji wymaga bardzo dużo nakładów, inwestycji, dostosowania technologicznego albo wręcz wprowadzenia nowej technologii. Dlatego wyzwaniem jest zaangażowanie konsumenta, o którym bardzo często myślimy, że nie jest otwarty na innowacyjne produkty – tu musi być odpowiedni dialog. Wyzwaniem jest też to, że nie wszyscy inwestorzy są zainteresowani branżą rolno-spożywczą, więc EIT Food angażuje się w działania zachęcające inwestorów do tego.

– Jeszcze niedawno w inicjatywy transformacji energetycznej, środowiskowej czy cyfrowej inwestowały jedynie największe firmy, które miały naprawdę długofalowe perspektywy strategiczne, natomiast ogólnie branża rolno-spożywcza jeszcze niedawno traktowała temat transformacji jako coś egzotycznego – mówił Krzysztof Klincewicz. – Teraz okazuje się, że są to typowe wyzwania, z którymi boryka się praktycznie każda firma; te firmy stają się coraz bardziej otwarte na ofertę rozwiązań innowacyjnych, możliwości współpracy ze start-up’ami, a z kolei dla start-up’ów, powiedzmy sobie szczerze, kryzys i wyzwania, które pojawiają się w branży stanowią jednocześnie niesamowite szanse biznesowe.

Aby wspierać innowacyjność w branży i przezwyciężać bariery, EIT Food pracuje już ze studentami, prowadząc programy przedsiębiorczości i programy stażowe dla młodych pracowników.

– Mamy szeroką ofertę dla pomysłodawców i start-up’ów na każdym etapie rozwoju, zaczynamy z programem EIT Jumpstarter kiedy to pomysłodawcy mają okazję nauczyć się przedsiębiorczości, nauczyć się pitchowania wobec inwestorów i aplikować do inkubatorów. Mamy też programy poświęcone inkubacji na poziomie walidacji i pomysłu produktu rozmowy z klientem, i również akcelerator. Warto wspomnieć, że to są programy dofinansowane, uczestnictwo jest bezpłatne, uczestnicy dostają też pomoc grantową żeby walidować program wobec konsumenta – mówiła Milda Kraużlis.

Krzysztof Klincewicz zwrócił uwagę na fakt, że truizmem jest stwierdzenie, że konsument jest ważny dla producenta żywności. Problemem jest jednak brak dialogu producenta z konsumentem, lub jest on w istocie fikcyjny, skoro produkty proponowane konsumentowi przez producenta nie opierają się na tym dialogu.

– Idea kokreacji stawia ten proces na głowie, ale tak naprawdę sięga do źródeł tego, czym powinna być współpraca z konsumentem – mówił prof. Klincewicz. – W ramach Consumer Engagement Labs opracowaliśmy Wydziale Zarządzania UW metodykę, która pozwala nawiązać bliską współpracę z grupą konsumentów, powiązać tę grupę z producentem żywności i wspólnie zacząć pracować nad pomysłami nowych produktów. Pracowaliśmy już z 82 panelami konsumenckimi, 43 firmy, 16 krajów i z naszych doświadczeń powstały 22 produkty. Większość z nich to  produkty które były kompletnie niespodziewane i rzeczy, których producenci nie byliby w stanie sami wymyślić – np. lody roślinne, granola która nie zagraża zębom, saszetka z kombuczą i kawą instant.

Milda Kraużlis i Krzysztof Klincewicz

Zdaniem prelegentów obecnie przeszkodą w rozwoju sektora rolno-spożywczego jest niski poziom nakładów inwestycyjnych na badania i współdziałanie współdziałanie instytutów badawczych i przemysłu, uniwersytetów i przemysłu, kształcenie pracowników sektora rolno-spożywczego, i tworzenie zachęt dla studentów, żeby podejmowali karierę w naszym sektorze. Natomiast szansą dla branży są nadchodzące kryzysy, które będą motywować do zmiany myślenia, wprowadzania innowacji.

Podsumowując tę część panelu rozmówcy odpowiedzieli na pytanie o to, jaki będzie smak przyszłości? Jak będzie wyglądać i smakować przyszłość rynku żywności?

– Myślę, że to będzie smak, który lubimy, ale będzie on zdrowy i dostosowany do indywidualnych potrzeb organizmu każdego konsumenta – wyraziła swoją opinię Milda Kraużlis. Natomiast Krzysztof Klincewicz swierdził, że jego doświadczenia z pracy z konsumentami wskazują, że jest nostalgia za smakami znanymi z dzieciństwa, więc smak przyszłości to będzie smak przeszłości.

Trendy konsumenckie oraz innowacje i nowe technologie jako odpowiedź na nie

Tematem głównej części panelu były trendy konsumenckie oraz innowacje i nowe technologie jako odpowiedź na nie. Moderatorem dyskusji był Piotr Grabowski, założyciel FoodTech a.c.

PIOTR GRABOWSKI

Trendem który coraz częściej determinuje decyzje zakupowe konsumentów jest lokalność. O tym jak ten trend przekłada się na działalność firm działających w branży mówili Andrej Modic, prezes zarządu Farmer Direct Sp. z o.o. (Lokalny Rolnik.pl) oraz  Piotr Lubiewa-Wieleżyński, Sales Development Director Carrefour Polska.

Andriej Modic zwrócił uwagę na fakt, że lokalność jako kryterium wyboru podczas kupowania jedzenia jest związana z sentymentem do „prawdziwego jedzenia” – żywności wytwarzanej bez użycia środków chemicznych, nawozów mineralnych, zrobotyzowanych taśm produkcyjnych. Dodatkowo do kupowania żywności produkowanej lokalnie motywuje ludzi świadomość narastającego kryzysu klimatycznego oraz potrzeba życia w bezpiecznych lokalnych społecznościach, które czerpią korzyści ze współpracy: „Ponieważ mamy lokalnych dostawców i namawiamy ludzi, żeby kupowali lokalnie, to pieniądze nie płyną szerokim strumieniem np. do Portugalii, tylko zostają nawet nie tylko w Polsce, ale w naszym lokalnym otoczeniu; ludzie, którym te pieniądze dajemy, wydadzą je również tu, więc całe nasze środowisko się rozwija” – mówił Andriej Modic.

ANDREJ MODIC

Dla firm „dodatkowym driver’em w tej chwili jest to, że dużo trudniej jest sprowadzać różne rzeczy ze świata. Co więcej, nie ma takiej potrzeby – 90% rzeczy, które potrzebujemy, najprawdopodobniej znajduje się 50 km. od nas” – podkreślał Modic. Dowodem na to, że lokalność jest trendem wzrastającym jest fakt, że przez pierwszych 5 lat działalności Lokalny Rolnik był sklepem internetowym, a dziś jest firmą logistyczną która dostarcza prawdziwe jedzenie z coraz większej ilości gospodarstw do coraz większej ilości konsumentów.

Siłę trendu lokalności zauważają także wielkie sieci handlowe. Piotr Lubiewa-Wieleżyński opowiadał o wprowadzeniu przez Carrefour „szybkiej ścieżki” umożliwiającej małym lokalnym producentom nawiązanie współpracy z Carrefour w ciągu 48 godzin od złożenia wszystkich wymaganych dokumentów.

PIOTR LUBIEWA WIELEZYNSKI

–  Jestem z tego osobiście bardzo dumny, bo nie zawsze jest to łatwe w takiej firmie jak nasza, ale się udało – podkreślał dyrektor Lubiewa-Wieleżyński. – Chcieliśmy dać możliwość małym producentom wejścia do sieci, bo wiemy, że do tej pory trwało to długo albo nigdy się nie wydarzało i mieliśmy z tym duży problem, bo często, nawet gdy już dochodziło do chęci z naszej strony, to producent stracił chęci albo już przestał istnieć. Teraz mamy zbudowaną w ciągu roku bazę 320 lokalnych dostawców w całej Polsce, ale chcemy wyraźnie powiedzieć lokalnym producentom: mamy taką procedurę, możecie do nas wchodzić, piszcie do nas, piszcie do sklepów, bo chcemy się rozwijać w tym kierunku.

Trend lokalności

Andriej Modic zwrócił uwagę na fakt, że generalnie polscy rolnicy nie sprzedają swoich produktów lokalnie, w swojej społeczności. Przykładem tego może być Polesie w Polsce wschodniej, gdzie praktycznie niemożliwe jest kupienie dobrego jedzenia bezpośrednio od rolników.

Zgodził się z nim Bartłomiej Rak, założyciel Rebread, firmy zajmującej się przetwarzaniem pieczywa nienadającego się do konsumpcji deserowej, który od niedawna mieszka „na głębokiej wsi”.

– To prawda, że polski rolnik nie umie sprzedawać w detalu, jest nastawiony na dostarczanie produktów do punktów odbioru – mówił. – Cieszę się, że ARiMR próbuje jakoś kierunkować rolników w stronę sprzedaży detalicznej i idzie na to dużo środków, na tworzenie lokalnych grup rolników które mają być mikrooperatorem sprzedaży detalicznej. Liczę na to, że takie grupy będą i że poprzez nie dostęp do lokalnych produktów będzie łatwiejszy.

BARTLOMIEJ RAK

Farmy wertykalne

Kontynuując rozmowę o lokalności paneliści starali się odpowiedzieć na pytanie, czy farmy wertykalne, ze względu na stosowaną technologię, mogą zaspokoić konsumencką potrzebę lokalności produktu. Takie farmy pojawiły się w sieci Carrefour, stąd pierwszym „wywołanym do tablicy” był Piotr Lubiewa-Wieleżyński.

– Farmy wertykalne to jeden z pierwszych start-up’ów które wprowadzaliśmy tą ścieżką. Jest to start-up którego brand to “Istny cud”, obecnie mamy to w pięciu sklepach w Warszawie i sprzedajemy u nas mikroliście w farmach wertykalnych – mówił dyrektor Wieleżyński. – Mamy lojalnych klientów którzy wracają po ten produkt, natomiast nie jest to jeszcze produkt masowy. Wiemy, że to się sprzedaje, chcemy to dalej mieć, myślimy o dalszych rozwojach, więc jak najbardziej jest to trend który chcemy eksplorować, aczkolwiek nie uzyskał on jeszcze swojej masy krytycznej żeby pójść na skalę całego kraju.

Następnie głos zabrała Ola Lazar – założycielka platformy FoodForward, akceleratora start-up’ów wspierającego innowacje technologiczne w branży spożywczej, mająca duże doświadczenie w temacie farm wertykalnych. Powiedziała, że o farmach wertykalnych mówi się często w mediach jako o remedium na kryzys klimatyczny, brak wody, problemy z energią, zmiany pogodowe powodujące trudności w rolnictwie, natomiast niestety nie są one jak do tej pory rozwiązaniem tych problemów.

OLA LAZAR

– To jest bardzo ciekawa technologia, w której się bardzo dużo wydarzyło, ale uprawy, które możemy prowadzić w farmach wertykalnych to są mikrozioła, sałaty, poziomki, natomiast nie możemy w nich uprawiać zbóż, zbóż oleistych, roślin strączkowych – to na razie w ogóle nie jest na horyzoncie, więc ta lokalność via farmy wertykalne na razie jest dość ograniczona – tłumaczyła Ola Lazar. –  Hydroponika jako taka jest już w Polsce bardzo rozwiniętą i bardzo popularną formą prowadzenia upraw sałat, warzyw zielonych, poziomek, truskawek i pomidorów, natomiast to nie jest coś, co nas zbawi. Hiperlokalność, którą mogą nam dać farmy wertykalne, jest ograniczona tylko do pewnego zakresu upraw.

Odpowiedzią na obecne problemy może być natomiast rolnictwo precyzyjne czyli wszystkie technologie które ułatwiają prowadzenie upraw w polu otwartym – monitorowanie stanu nawodnienia gleby, ograniczenie zużycia nawozów, prowadzenia upraw tak, żeby gleba nie była eksploatowana nadmiernie i mogła nam służyć jeszcze przez dziesięciolecia – mówiła dalej Ola Lazar. – Wszyscy są świadomi tego, że nie możemy dłużej tak prowadzić upraw a dotychczasowy sposób i to, co możemy zrobić, to przejść z ciężkiej chemii na uprawy, które są prowadzone w sposób bardziej naturalny przy wykorzystaniu mikroorganizmów czy owadów. To jest droga kosztowna, długotrwała i trzeba się liczyć z tym, że w pierwszym roku przejścia z upraw konwencjonalnych na bio plony są niższe, mniej przewidywalne, i że to też potrwa ileś lat, ale nie ma prostej, szybkiej ścieżki, nie ma skrótów.

Próbą przeciwdziałania kryzysowi klimatycznemu może też być produkcja żywności przy wykorzystaniu alternatywnych do mięsa źródeł białka. Jednym ze start-up’ów zajmujących się rozwijaniem technologii wytwarzania roślinnych komponentów dla branży spożywczej jest PROTEINrise Sp. z o.o.

– Chcemy wprowadzić na rynek roślinny komponent białkowy, który będzie pozbawiony wad obecnych źródeł białka, i będzie posiadał swoje specyficzne właściwości i zalety. Zaczynamy od białka grochu żółtego – mówił Rafał Kunicki,  CEO PROTEINrise. – Dzisiaj bazujemy na importowanym surowcu, ale takie a nie inne położenie geograficzne naszej spółki da nam dużą przewagę w stosunku do firm zagranicznych, które o ten surowiec muszą walczyć na dużo bardziej konkurencyjnych rynkach zachodnich lub sięgać po surowiec z dużo dalszych regionów.

 

RAFAL KUNICKI

Trend zero waste i less waste

Z trendem odchodzenia od żywności pochodzenia zwierzęcego koresponduje trend niemarnowania żywności. Ratowanie niesprzedanego jedzenia z restauracji i sklepów jest celem Foodsi – start-up’u który za pomocą aplikacji pomaga lokalnym biznesom zarabiać na tym, co się nie sprzedało. Aplikacja Foodsi działa nietypowo, bo zamiast dostarczać paczki do konsumenta sprawia, że konsument idzie do tych miejsc, gdzie jedzenie jest wytwarzane.

– Wydaje mi się że fajnym aspektem naszej działalności jest to, że użytkownicy muszą faktycznie ruszyć się po odbiór tej paczki, to jest coś unikalnego względem deliwerki którą teraz wiele aplikacji oferuje – mówił Mateusz Kowalczyk, Co-Founder i CEO aplikacji Foodsi. – W naszym przypadku jest to powiązane z tym jakie value faktyczne dostarczamy tym użytkownikom, bo jedzenie i inne produkty które ratujemy ma krótką datę przydatności, w związku z czym jest nałożona pewna zniżka, dzięki czemu jest to bardzo atrakcyjne dla użytkownika, a dla biznesu również bo zamiast wyrzucać te pieniądze które zainwestowali w te zasoby mogą je odzyskać. Więc myslę że to value jest głównym motorem napędowym do tego, żeby faktycznie nasi użytkownicy wykonali ten ruch.

W opinii Kowalczyka Foodsi docierając do lokalnych społeczności poprzez dzielenie się jedzeniem tworzy wspólnotę sprzedawców i użytkowników żyjących w tych społecznościach.

– To wszystko jest powiązane z tym, że młodzi ludzie komunikują się teraz w określony sposób, i tym sposobem jest po prostu digital i korzystanie z aplikacji mobilnych, których jest masa, w związku z czym żeby faktycznie do nich dotrzeć i żeby pokazać im, że ten problem, który rozwiązujemy, jest realny, a z drugiej strony dać im możliwość zaoszczędzenia kilku złotych, musimy komunikować się ich sposobem. Ten ich sposób to jest po prostu aplikacja mobilna, w związku z czym zdecydowaliśmy się na kierunek rozwoju w tę stronę – wyjaśniał Kowalczyk.

 

MATEUSZ KOWALCZYK

Aplikacje, quick commerce, digital

Jak zauważył moderator debaty Piotr Grabowski, współzałożyciel FoodTech a.c., ostatnie lata zapoczątkowane pandemią to wysyp aplikacji quick commerce’owych, 15 minutowych dostaw; wiele z nich już nie istnieje, część została i utrzymuje się na rynku, ale ludzie wrócili do nawyku odwiedzania sklepów stacjonarnych. W związku z tym pojawia się pytanie: do czego sprowadzają się zakupy online, a co będzie w dłuższej perspektywie zawsze ciągnęło konsumentów do sklepów stacjonarnych?

Bartłomiej Rak, założyciel Rebread stwierdził, że trzeba na to spojrzeć z kilku perspektyw.

– Zacznijmy od mieszkańca miasta, który ma wszystkie te możliwości quick commerce, Żabkę na każdym rogu, trochę większe koncepty zaraz obok – tu pierwszą sprawą będzie wygoda, a drugą oszczędności. Więc jeżeli te rozwiązania będą nam pozwalały na te obie rzeczy, to one się utrzymają. Czy utrzymają się rozwiązania, które nie mają swoich back endów w postaci sklepów istniejących, tylko tworzą jakieś dark rozwiązania, mam duże wątpliwości. Myślę, że zostaną zjedzone przez graczy którzy już na rynku mają standardowe koncepty i będą je rozwijać pod kątem dostępności dla konsumenta. Z drugiej strony na pewno będą istnieć takie twory digitalowe jak Lokalny Rolnik, które będą ułatwiać nam dostęp do produktów, które są nieszablonowe i nie są dostępne od ręki nawet w rozbudowanych marketach. Tu myślę że jesteśmy w czołówce Europy, jeśli nie świata, pod kątem innowacji i rozwoju w tym zakresie. Tak się dzieje w mieście.

– Kiedyś mieszkałem w centrum miasta, teraz wyprowadziliśmy się na głęboką wieś, kupiliśmy resztki starego PGR-u i będziemy rolnikami. Tam jest inny świat: do sklepu mamy 20 minut, i to jest Biedronka albo Dino, nie wiem, czy oni patrzą pod kątem dostępności narzędzi digital dla konsumenta, ale też gdy patrzę na konsumenta tam to widzę, że on ma “w poważaniu” dostępność narzędzi digital, tam głównie chodzi o cenę – dodał.

Do wypowiedzi Raka nawiązał Andriej Modic mówiąc, że rozwiązania digitalowe znajdują swoich zwolenników również daleko poza miastem, co widać po strukturze klientów Lokalnego Rolnika, jednak trzeba stwierdzić, że są to głównie ludzie którzy wyprowadzili się na wieś z dużych miast. – Coraz więcej świadomych ludzi z miast przeprowadza się na wieś, stając się rolnikami z wyboru i widzimy coraz więcej zamówień z takich miejsc – stwierdził Modic.

Również Carrefour oferuje swoim klientom możliwość dokonania zakupu online, poprzez nawiązanie współpracy z InPost Fresh.

– Weszliśmy w te partnerstwo żeby powiększyć zasięg do klientów, którzy mogą zamawiać u nas produkty; ta współpraca z InPost polega na tym, że można zamawiać na kolejny dzień – wyjaśniał dyrektor sprzedaży Carrefour Piotr Lubiewa-Wieleżyński. – Obecnie jesteśmy w trzech regionach: Warszawa, Kraków i Wrocław. Oprócz tego mamy dużo innych możliwości zamówienia produktów do domu, mamy rozwiązania z Glovo, z różnymi firmami kurierskimi, gdzie nawet zakupy można zamówić sobie do domu na za dwie, trzy godziny. Ja osobiście jestem zwolennikiem przysłowiowego paczkomatu, uważam, że przyszłościowo myśląc, zarówno koszt finansowy jak i koszt środowiskowy wszyscy powinniśmy podzielić, żeby ten ślad węglowy był jak najmniejszy zarówno z punktu widzenia działalności firmy jak i każdego z nas.

Ze sklepami autonomicznymi, nanoplacówkami, różnego tego typu formatami eksperymentują dziś zarówno duzi gracze zagraniczni, widzimy też tego typu implementacje technologiczne w Polsce. Póki co większość z nich stawia na przekąski, napoje, często niepsujące się artykuły pierwszej potrzeby. Czy jest szansa na wielkie autonomiczne supermarkety przyszłości? Na to pytanie odpowiadała Ola Lazar, FoodForward.

– Wydaje mi się, że one idą w tę stronę, a czy one będą w 100% autonomiczne to zależy od tego, jak zdefiniujemy autonomiczność – mówiła Lazar. – Eksperymenty z koszykami które umożliwiają skanowanie produktów i samodzielny check out, czy w ogóle wszelkie kasy automatyczne to też jest pójście w tę stronę. To, że dziś sklepy typu nano (używamy oczywiście określenia, którym się posługuje Żabka) mają taki a nie inny asortyment wynika z tego, do jakiej grupy są skierowane i tego, jaka grupa dziś jest gotowa na skorzystanie z tego rodzaju rozwiązań, także z lokalizacją; myślę, że to jest absolutnie kwestia czasu że ich asortyment będzie ewoluował i tego typu rozwiązania będą się upowszechniały.

– Są różne rozwiązania: np. Amazon GO, który ma kamery które detektują co klient wkłada do koszyka i klient sobie wychodzi a z karty schodzi mu opłata za zakupy; są też rozwiązania RFID, że każdy z produktów ma znacznik i to się automatycznie kasuje po włożeniu do koszyka jak w Decathlonie – każda z tych technologii wymaga niesamowitego wysiłku wdrożenia do działań danej organizacji i też niesamowitego wysiłku finansowego – mówił Piotr Lubiewa-Wieleżyński. – Dzisiaj te rozwiązania nie są do końca rentowne, aczkolwiek są super sexy, wszyscy o tym piszą i każdy chce to sprawdzić, więc to jest na pewno śpiew przyszłości, ale na razie potrzebujemy tej skali i niestety jest to błędne koło – potrzebujemy skali, żeby to było tańsze, ale żeby to było tańsze to potrzebujemy skali.

Dyrektor Wieleżyński opowiedział też o swoim doświadczeniu ze sklepem autonomicznym w austriackiej wsi, w którym klienci płacili za produkty mimo braku obecności kasjera. Uznał, że to jest możliwe w Austrii ale nie w Polsce, bo „wymaga to pewnej dojrzałości społeczeństwa”. Nie zgodziła się z nim Ola Lazar mówiąc, że widziała takie rozwiązania w Polsce:

– Na Podlasiu widziałam wystawione jabłka, jajka, i był cennik i zostawiało się gotówkę, także u nas też już ta dojrzałość jest – wyjaśniała Lazar.

Produkty roślinne to produkty przyszłości?

Skoro sklepy przyszłości przyciągają klienta gotowego na te rozwiązania, czy twoim mogą być skutecznym kanałem promocji produktów przyszłości, jakim są roślinne zamienniki?

– Zdecydowanie tak – stwierdził Rafał Kunicki, CEO PROTEINrise. – Lubię myśleć o produktach roślinnych jako o produktach przyszłości, natomiast dziś one trafiły pod strzechy, nie tylko do dużych miast i najbardziej nowoczesnych konceptów, bo są dostępne w całej Polsce. Z naszego punktu widzenia jako producenta komponentów roślinnych z których producenci wytwarzają produkty roślinne każdy rozwój nowego konceptu jest bardzo na rękę; nanoplacówki będą naszym zdaniem promowały gotowe rozwiązania i klienci będą gotowi na te rozwiązania, a produkty roślinne sa rozwiązaniem takich pierwszych problemów typu muszę to ugotować, natomiast są elementem rozwiązania zdecydowanie szerszych problemów takich jak samopoczucie czy zdrowie i im bardziej świadomy klient tym potencjał sprzedaży produktów roślinnych jest jeszcze większy, ale one sobie dzisiaj bardzo dobrze radzą w tradycyjnych kanałach.

Czy nowe technologie sprawdzają się również w działalnościach zorientowanych na „zero waste”?

– Wydaje mi się, że wszystkie nowoczesne rozwiązania o których mówiliśmy rozpieszczają trochę konsumenta, a rozpieszczanie konsumenta nie jest do końca dobre, bo jemu się wydaje, że wszystko się staje prawie że darmowe, bardzo łatwo dostępne, i to jest takie ogłupienie gdy jednocześnie mówimy mu o kosztach środowiskowych – stwierdził Bartłomiej Rak, założyciel Rebread. – Mówimy klientowi, że transport jest prawie darmowy, dostawa jest darmowa, a zaraz mówimy mu: ej, stary, wiesz ile to wszystko kosztuje? Musisz za to zapłacić. Dlatego nie chciałbym aby nasze produkty były dostępne w takich miejscach, bo zależy mi żeby te produkty miały charakter edukacyjny, żeby konsument dowiedział się o nich trochę więcej, gdy po nie sięga, a w tych sprytnych konceptach rozwiązania są impulsywne – biorę do koszyka i spadam.

Ratujemy jakieś 800 tys. ton chleba rocznie, bo duża piekarnia potrafi marnować tonę dziennie; patrząc na to, ile ludzi na świecie trzeba wykarmić, to takie marnowanie podstawowego produktu jest … musiałbym przeklinać żeby to nazwać po imieniu – emocjonalnie opowiadał Bartłomiej Rak. – Od momentu kiedy skończyliśmy pracę nad pierwszym produktem czyli okowitą, zrobiliśmy z czerstwego chleba kwas chlebowy i napój probiotyczny, peeling w którym czerstwe pieczywo jest warstwą ścierającą, testy druku 3D w 40% składających się z uratowanego pieczywa, a teraz badamy możliwości w zastępnikach mięsa które też wydają nam się łatwo osiągalne poprzez fermentację pleśniami jadalnymi.

Staramy się zdobyć maksymalnie dużo know how, którego na świecie trochę jest. Najpopularniejszym produktem powstałym z uratowanego pieczywa jest piwo, ale znajdziemy też oleje drożdżowe, które mogą być zastępnikiem oleju palmowego, kosmetyków znajdziemy przynajmniej kilka, można robić sfermentowane pieczywo, w 100% składające się z uratowanego pieczywa – jest tego sporo, chcielibyśmy to know how skupić w jednym miejscu tak żeby podejść do globalnego rozwiązania problemu marnowanego pieczywa. To jest bardzo ambitne i trochę się tego boję będąc doświadczonym przedsiębiorcą i patrząc realnie na swoje możliwości, ale chcemy to zrobić, żeby dać innym przedsiębiorcom możliwość rozwinięcia swojego biznesu, żeby przestali myśleć, że generują odpady, które ich kosztują bo to prawo, które teraz mamy powoduje, że odpady są bardzo drogie, tylko żeby zaczęli myśleć, że odpady są surowcem, z którego można zrobić super rzeczy. Mamy takie poczucie po rozmowach z sieciami handlowymi, że sieci chcą tych produktów, tylko stawiają nam taki warunek, że nie możemy na fali tego, że to jest z uratowanego pieczywa odlecieć cenowo – to ciągle musi być konkurencyjne wobec produktów które powstają z normalnych surowców.

Ciekawe jest dla nas to, że naszym głównym klientem jest sieć handlowa a nie producent – do producenta docieramy przez detalistę, który ma wysoką świadomość tego, czego potrzebuje konsument; gdy poleci nas retailer, producent nie ma już obaw żeby w tych trudnych czasach sięgnąć po rozwiązania innowacyjne – dodał Rak.

O perspektywach stosowania nowych technologii przez start-up zajmujący się ratowaniem żywności mówił też Mateusz Kowalczyk, CEO aplikacji Foodsi.

– Są formaty spożywcze typu super – , hiper – , z którymi współpracujemy i to są duże miejsca w których odbywają się duże operacje i faktycznie ciężko znaleźć osobę, która będzie później w 100% odpowiedzialna za monitorowanie nadwyżekktóre później będzie można wrzucić do aplikacji. Później następuje wydawanie ich, co też jest pewnym procesem, przyjmowanie tych ludzi w jakiejś kolejce co powoduje duży problem logistyczny. Dlatego prowadzimy rozmowy z producentami którzy są dostawcami różnych usług AGD, które są w stanie dostosować lodówkomaty do tego, żeby obsługa FOODSI przez biznesy była bardziej automatyczna i żeby mogli przygotować te paczki przed momentem, kiedy ludzie przychodzą do sklepu, już jest praca, dokładanie produktów, działają kasy. Natomiast to wszystko wiąże się z finansami; start-up rozsądny, który chce zrobić coś więcej musi najpierw skupić się na corowym rozwoju, co my właśnie robimy, każdy kolejny okres inwestycyjny jesteśmy po sidzie, zrobiliśmy fajną rundę  m.in. z founderami Pyszne.pl ale też z innymi znakomitymi przedsiębiorcami, od których płynie niesamowita wiedza. To wszystko powoduje, że z każdym kolejnym okresem inwestycyjnym będziemy mieli szansę na to żeby ten biznes rozwijać w inne strony niż tylko ta którą teraz widzimy państwo w swoim mam nadzieję telefonie.

Innowacje w branży spożywczej 

W części podsumowującej panel Foodtech i Retailtech zaproszeni goście mówili o swoich ulubionych start-up’ach zajmujących się innowacjami i nowymi technologiami w branży spożywczej.

Rafał Kunicki powiedział, że mocno trzyma kciuki za Foodsi, ale też za firmy wprowadzające na rynke żywność roślinną jak PlantWay, Dobra Kaloria, Bezmięsny, które budują świadomość i wielkość rynku.

Ola Lazar mówiła, że obserwuje od pewnego czasu tzw. precyzyjną fermentację, w wyniku której powstają zamienniki mięsa doskonale imitujące białka zwierzęce – na razie nie ma w Polsce start-up’ów tego typu, ale wyróżnia się na tym polu amerykański Perfect Day, który działa w obszarze nabiału produkowanego w tej technologii. Z polskich start-up’ów szczególnie podoba się jej SERio, który wyprodukował zamiennik sera z łubinu.

Mateusz Kowalczyk stwierdził, że zareklamuje start-up podobny do swojego, choć działający w branży elektroniki, ponieważ jest to aplikacja mobilna a celem jest obieg zamknięty gospodarki. To aplikacja Plenti, która pozwala wypożyczyć urządzenia elektroniczne od ludzi, którzy akurat ich nie używają.

Piotr Lubiewa-Wieleżyńskimocno kibicuje start-up’owi myEgg, który stworzył roślinny zamiennik jaja kurzego.

Andriej Modic opowiadał o płaszczyznach, które obserwuje, które inspirują go na co dzień. Pierwszą płaszczyzną jest logistyka, w której ciekawe rozwiązania mobilne reprezentuje holenderski start-up Picnic. Drugim obszarem zainteresowań jest rolnictwo regeneracyjne, jako alternatywne dla weganizmu rozwiązanie problemu klimatycznego. Trzeci segment to aplikacje do monitorowania jedzenia i tego, co się z tym jedzeniem po drodze dzieje.

Bartłomiej Rak powiedział, że najbardziej interesującą kategorią innowacji są grzyby i różnego rodzaju pleśnie jadalne, w związku z czym jako kierunek rozwoju wskazałby fermentację, która w jego opinii jest turboprzyszłością dla branży spożywczej.

Clicca qui per collegarti al sito e articolo dell’autore

“https://www.portalspozywczy.pl/technologie/wiadomosci/innowacje-i-nowe-technologie-jak-odpowiadaja-na-potrzeby-konsumentow,216169.html”

Pubblichiamo solo i migliori articoli della rete. Clicca qui per visitare il sito di provenienza. SITE: the best of the best ⭐⭐⭐⭐⭐

Clicca qui per collegarti al sito e articolo dell’autore

La rete Adessonews è un aggregatore di news e replica gli articoli senza fini di lucro ma con finalità di critica, discussione od insegnamento, come previsto dall’art. 70 legge sul diritto d’autore e art. 41 della costituzione Italiana. Al termine di ciascun articolo è indicata la provenienza dell’articolo. Per richiedere la rimozione dell’articolo clicca qui

#adessonews

#adessonews

#adessonews

 

Richiedi info
1
Richiedi informazioni
Ciao Posso aiutarti?
Per qualsiasi informazione:
Inserisci il tuo nominativo e una descrizione sintetica dell'agevolazione o finanziamento richiesto.
Riceverai in tempi celeri una risposta.